niedziela, 12 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ1

Obudziły mnie chałasy dobiegające z kuchni.Ubrałam bluze którą wzięłam wczoraj wieczorem i zeszłam na dół.Tam zobaczyłam zkacowanego Nathana,który szukał zapewnie tabletek od bólu głowy i wody z lodówki.Postanowiłam że będe go ignorować tyle razy go prosiłam tyle razy mu powtarzałam żeby tyle nie pił ale nie słuchał mnie.Wróciłam na górę zobaczyć czy moja córka się przypadkiem nie obudziła.Zdążyłam wejść do jej różowego pokoju a już usłyszałam jej głosik.
-Mamusiu jeśtem głodna-powiedziała
 -Chodź-wzięłam ją na ręce i poszłam jeszcze do sypialni zanieść bluzę.
Gdy zeszłyśmy wszyscy już siedzieli w kuchni przy stole.Posadziłam małą na krześle i wyjęłam z szafki miseczke po czym wsypałam do niej płatki i zalałam je ulubionym jogurtem mojej córeczki.Usiadłam koło niej i zaczęłam ją karmić.Czułam na sobie wzrok wszystkich zgromadzonych szczególnie przepraszający wzrok Nathana.Czułam że muszę z nim porozmawiać bo nie moge tak dłużej.Czuje pustke nie mogąc sie do niego przytulić,pocałować go.Spojrzałam na Toma on zgarnął reszte do salonu włącznie z Crystal.Kiedy zostaliśmy sami Nath przesiadł się by być bliżej mnie.
  -Nath prosiłam cie-powiedziałam łamiącym sie głosem-Tyle razy cie prosiłam a ty nic.
  -Przepraszam znowu nawaliłem-powiedział-Ale dobrze wiesz że chłopcy nie są bez winy
 -Wiem-odpowiedziałam
 -Co ty na to żebyśmy dzisiaj wyszli we trójke na miasto,a wieczorem tylko ty i ja na kolacji-zaproponował
 -Zgadzam się-pocałowałam go delikatnie w usta a on pociągnął mnie tak że siedziałam na nim okrakiem i wepchnął mi język do ust.
  Całowaliśmy się namiętnie i zachłannie,tak jakby były to nasze ostatnie pocałunki.Tę chwile przerwał nam Jay wchodzący po wode.Wstałam z kolan Natha poszłam po małą i postanowiłam że czas się szykować.Crystal ubrałam w różową sukienkę i różowe buciki.Zniosłam ją i podałam ubranemu już Nathanowi.Ja ubrałam się w rurki czarne szpilki i  koszulke na ramiączka.Najpierw poszliśmy do parku żeby nasza córka mogła wybiegać się na placu zabaw.Kiedy Crystal bawiła sie Nath posadził mnie na swoich kolanach w zaczął mnie namiętne całować.Po dłuższej chwili migdalenia sie poczułam pukanie w plecy myślałam że to mała ale gdy odwróciłam sie zobaczyłam jakąś starszą panią.
  -Musicie całować sie w miejscu publicznym?-spytała oschłym tonem
  -Jak pani coś nie pasuje to niech pani do kościoła idzie albo do jakiejś sąsiadki-powiedział Natn
 -Mamusiu-usłyszałam słodki głosik Crystal-Wjacamy juź do domku? 
-Tak kochanie-powiedziałam i Nathan wziął ją na ręce.
  Zasnęła w jego raminach.Gdy tylko weszliśmy do domu Nathan od razu poszedł do pokoiku i położył córke spać. Wrócił po mnie i zaniósł mnie do sypialni.Położył mnie na łózku i szybko znalazł się obok mnie.Tak minął nam czas na wtulaniu się w siebie.Po obiedzie postanowiłam że zacznę się szykować na kolację z Nathem.

 

1 komentarz:

  1. Rozdział jest super :)
    Cieszę się że napisałaś nowe opo :D
    Już je lubię tak samo jak stare, a nawet bardziej :P
    Pisz szybko nexta!
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń